Z okazji Europejskiego Dnia Języków nasza szkoła zamieniła się w prawdziwą mapę Europy… tyle że w wersji mini! Każda klasa wylosowała jeden kraj i następnie chętni uczniowie przygotowali prezentacje, quizy, ciekawostki, a nawet naukę kilku podstawowych słówek – czyli wszystko, żeby poczuć się jak prawdziwy turysta, nie ruszając się z klasy.
Na korytarzach można było poczuć się jak na modnym pokazie mody: uczniowie ubrani w barwy narodowe swojego kraju chodzili wśród tłumu, przy okazji próbując nie pomylić „dzień dobry” z „do widzenia”. Zewsząd słychać było obce słowa i śmiech, gdy ktoś próbował wymówić trudne nazwy potraw lub miejsc.
Nie zabrakło też kulinarnych eksperymentów – belgijska i czeska czekolada znikały szybciej niż szansa na 6 z matematyki, hiszpańskie churrosy znikały w mgnieniu oka, a placki ziemniaczane i kolorowe sałatki dodawały energii do dalszych językowych przygód.
Na korytarzu powstała gazetka zachęcająca do nauki języków obcych – bo jak wiadomo, znajomość języków może przydać się nie tylko na wycieczce, ale też… przy zamawianiu pizzy online. W klasach natomiast można było zgłębiać ciekawostki o wylosowanych państwach, nie ryzykując zgubienia się w Europie.
I szkoda tylko, że taki dzień zdarza się tylko raz w roku… bo kto by nie chciał codziennie próbować belgijskiej czekolady i mówić po hiszpańsku w szkole?